Święta to dla większości z nas wyjątkowy czas. Zawsze chcemy, by wszystko było dopięte na ostatni guzik, a każdy z gości czuł się jak u siebie w domu. Niestety, święta bywają też okresem, gdy trochę odpuszczamy ze zdrowym trybem życia, zarówno w kwestii ćwiczeń, jak i diety. Zupełnie niepotrzebnie, bo przy odrobinie chęci i kucharskiego zacięcia ze spokojem można pogodzić Boże Narodzenie z zieloną dietą. Dzięki temu nie dość, że nie zmarnujemy podjętych dotychczas wysiłków, to przy naszym stole komfortowo będą czuć się także osoby stosujące się do bardziej rygorystycznych reguł żywieniowych (np. weganie, wegetarianie), dla których te parę dni potrafi być czasem naprawdę trudne i męczące.

Daj karpiowi popływać

Warto w pierwszej kolejności zdać sobie sprawę z tego, że jeśli pominąć rybę (z jakiegoś powodu w naszym kręgu kulturowym panuje idiotyczne przeświadczenie, że nie jest ona mięsem. A niby czym? Owocem?), wigilia to tak naprawdę posiłek jarski – kiedyś, aż do zmiany Prawa Kanonicznego w 1983 roku, dzień ten był przecież wciąż objęty postem. Co za tym idzie kolacja wigilijna nie wymaga wielkich modyfikacji, by przystosować ją do gustów wegetarian – ot, dajemy spokój biednym karpiom i po problemie. Trochę trudniej jest z weganami, z uwagi na obecność jajek w wielu potrawach wigilijnych. Nawet w tym wypadku można sobie jednak poradzić stosując zamienniki albo po prostu odrzucając pewne produkty. Ciasto na pierogi czy uszka spokojnie da się wyrobić bez jajek (wystarczy mąka gryczana lub owsiana i łyżka nierafinowanego oleju – rzepakowego na przykład). To samo dotyczy wszelkich ciast słodkich – np. pierników – które będą może nieco bardziej kruche, ale, ostatecznie, tak samo smaczne (pierniki można lepić w kulki, dzięki czemu nieco lepiej się zachowają). Makowiec da się ugotować na mleku sojowym czy owsianym i również zupełnie nie traci on na smaku.

Dla wymagających – zamienniki i nowości

Zawsze możesz sięgnąć także po szereg bardziej „bezpośrednich” zamienników, zastępujących typowe potrawy wigilijne. Dla przykładu, odpowiednio przyrządzone tofu doskonale imituje śledzia (lub nawet karpia!) i może być spożywane z dokładnie tymi samymi dodatkami (np. olejem i cebulką, sałatkami warzywnymi). W podobnej roli świetnie sprawdzi się także boczniak korzenny. Z kolei wędzone tofu wybornie komplementuje następne danie, bez którego wiele z nas zupełnie nie potrafi wyobrazić sobie świąt: bigos. Zapewniam Was, że będzie nie mniej smaczny, niż ten naładowany mięsem. Jeśli zaś chcemy przyrządzić coraz bardziej ostatnio popularną kutię, można to zrobić w oparciu o kaszę jaglaną i mak.

Alternatywnie, zawsze można nieco zluzować z tradycją i wykorzystać wigilijną kolację jako okazję do przedstawienia domownikom zupełnie nowych – albo wręcz przeciwnie, staropolskich – potraw. Jakich? Na przykład jarmuż duszony z jabłkami, zupę grzybową (można także na bardziej słodko, np. z dodatkiem suszonych owoców), a także moje ulubione pierogi z soczewicą, kapustą i grzybami (wg mnie smakują o niebo lepiej niż te pozbawione soczewicy).

Tak więc: owszem, da się „przejeść” wigilię zdrowo. I to samo dotyczy właściwych świąt, o czym w następnym wpisie.