Tym razem chciałabym rozprawić się z kolejnym stereotypem na temat weganizmu – czasochłonnością. Nie oszukujmy się: dla kobiety pracującej i zajmującej się na co dzień domem oszczędność czasu ma niebagatelne znaczenie. Jeśli taka dziewczyna nasłucha się zewsząd, że z powodu „zielonej” diety będzie spędzała w kuchni całe dnie i połowę nocy, to nic dziwnego, że podjęcie decyzji o zmianie sposobu żywienia przychodzi jej potem z trudem.

Problem w tym, że ta mityczna czasochłonność diety wegańskiej to w rzeczywistości stek bzdur. Jeśli  akurat nie mamy ochoty na długie gotowanie, w praktyce smaczny i zdrowy, „zielony” posiłek dla całej rodziny można przygotować dosłownie w parę minut. Nie ma w tym też niczego skomplikowanego, nie trzeba żadnej magii i tajemnych rytuałów. Co jest potrzebne?

Przede wszystkim zadbaj o to, by w Twojej kuchni zawsze znajdowało się parę podstawowych produktów:

  • ryż
  • kasza
  • makaron (wegański, na przykład kukurydziany)
  • świeże warzywa i owoce
  • suszone owoce
  • mąka (pszenna i ziemniaczana)
  • przecier pomidorowy
  • przetwory i dżemy
  • płatki owsiane
  • czosnek
  • przyprawy

W oparciu o te produkty możesz przygotować całą gamę szybkich, ale zdrowych i pełnowartościowych posiłków: sałatkę warzywną lub owocową, ryż z warzywami (gotowany lub podsmażany), spaghetti wegańskie (np. z pieczarkami i sosem pomidorowym), owsiankę z suszonymi owocami, racuchy z powidłami (bez zawartości drożdży – wystarczy do nich jedynie mąka, proszek do pieczenia i woda), naleśniki (z powidłami lub szpinakiem) czy – jeśli dysponujesz blenderem – smoothies (przeróżne smaki). Mając w lodówce podstawy można skusić się także na komponowanie bardziej skomplikowanych i wykwintnych dań, a nawet ciast – o tych napiszę zresztą kiedyś szerzej, bo rzekoma niemożność ich pieczenia to kolejny z głupiutkich, obiegowych stereotypów na temat weganizmu.

Niezwykle ważne w kuchni każdej Zielonej Wiedźmy są też przyprawy. To właśnie za ich pośrednictwem typowe, spowszedniałe już nieco dania można odświeżyć, zapewniając swojej rodzinie prawdziwe bogactwo smaków. Szczypta suszonego czosnku, odrobina kolendry lub chili może zamienić starą, dobrą zapiekankę warzywną w zupełnie nowe doznanie.

Prawda jest taka, że od kiedy w mojej kuchni zrobiło się zielono, mam znacznie więcej chęci i zapału do eksperymentowania. Jeśli w któryś dzień siedzę w kuchni dłużej, to wyłącznie dlatego, że akurat mam na to ochotę – szukam nowych smaków, testuję nowe przepisy. Być może właśnie stąd wziął się mit o wegańskiej czasochłonności?