Okres urlopowy to ten czas w roku, na który większość z nas czeka z niecierpliwością. Wiadomo, że odpocząć czasem potrzebuje każdy, a odrobina słońca, parę pięknych widoków i towarzystwo bliskich osób potrafią niesamowicie naładować baterie na kolejne miesiące wypełnione obowiązkami zawodowymi. Jeśli jednak na upragniony urlop wyczekujemy wyjątkowo niecierpliwie, licząc dni i zakreślając w kalendarzu kolejne daty, a każdy dzień w pracy zdaje nam się jedynie męczącą koniecznością, to być może jest to sygnał, że w naszym życiu potrzebna jest większa i bardziej gruntowna zmiana.

Satysfakcja z pracy to coś, co wiele osób spycha na nieco dalszy plan. W pierwszej kolejności liczą się dla nich pieniądze, w drugiej godziny pracy, dalej ewentualne rodzaj umowy, dodatki czy „benefity”. Często dopiero gdzieś na szarym końcu wleką się w takich zestawieniach atmosfera oraz rzeczywisty charakter wykonywanych codziennie prac. Ileż to razy spotykałam się z powiedzeniami w stylu „Żyje się za pieniądze, a nie satysfakcję” albo „Przemęczyć te 8 godzin, a potem można zacząć żyć”. Wydaje mi się to strasznie smutne. Jeśli 8 godzin dziennie poświęcasz na coś, czego nie znosisz, kolejne 8 przesypiasz, to szczęśliwie i z przyjemnością przeżywasz tak naprawdę tylko 1/3 doby i 1/2 dostępnego dla ciebie aktywnie czasu. To przecież trochę tak, jakby zabijać się w połowie.

Piszę to wszystko z perspektywy osoby, która swoją pracę wykonuje z dużą przyjemnością i niemal każdy dzień zaczyna z uśmiechem. Nie zawsze tak było. Szczerze mówiąc, zanim zaczęłam zawodowo zajmować się sprzedażą „zielonych” kosmetyków nie miałam pojęcia, jak wiele satysfakcji można mieć dzięki temu, że wpływa się pozytywnie na ludzkie życie. Zarówno ludzie, z którymi współpracuję, jak i nasi klienci często się uśmiechają, ich krok jest sprężysty, pełen dynamiki – wszyscy mamy poczucie, że robimy coś dobrego, wspieramy ważną sprawę. Niby to „tylko” handel, a jednak wywiera na świat bardzo pozytywny wpływ. Jeśli równocześnie można to wszystko połączyć z niemałymi pieniędzmi – czego chcieć więcej?

Gdy więc widok drzwi Twojej firmy napawa Cię smutkiem lub obrzydzeniem, być może powinnaś poważnie zastanowić się nad zmianą stanowiska. Życie mamy jedno i nie warto marnować czasu spędzając go w miejscach odbierających nam energię i psujących humor. Ze swojej strony gorąco polecam łączenie pracy z pasją do weganizmu – zielonej sprawie zawsze przyda się kolejny, aktywny sojusznik 🙂