Są takie rzeczy, których na co dzień używamy w naszej kuchni – bywa, że wręcz nie potrafimy sobie bez nich wyobrazić gotowania. Niestety, w niektórych przypadkach te przyzwyczajenia okazują się bardzo niezdrowe i brzemienne w konsekwencje. Jednym z najgorszych nawyków żywieniowych jest nadużywanie soli.

Trucizna w proszku?

Słony to jeden z czterech podstawowych smaków, a sól stanowi najpopularniejszą obecnie na świecie przyprawę. Choć kiedyś przypisywano jej także szereg pozytywnych właściwości, to dziś większość naukowców jest zgodna co do tego, że może stanowić dla człowieka poważną truciznę, porównywalną nawet do substancji takich jak chlor. Nieprzypadkowo sól od lat określana jest mianem „białego zabójcy”. Choć działające na wyobraźnię nazwy tego typu są być może lekką przesadą, to faktem jest, że nadmiar soli nie ma na nasz organizm zbyt dobrego wpływu. Przyczynia się między innymi do miażdżycy i cukrzycy typu II. Zwiększa również ryzyko wystąpienia chorób serca i układu krwionośnego – wszystko przez to, że zatrzymuje w organizmie wodę, zmniejszając tym samym światło tętnic. Ograniczenie spożycia tej przyprawy może przyczynić się do drastycznej poprawy wyników w trakcie badań okresowych, ograniczenia ryzyka wystąpienia chorób układu krążenia o 25% i pięciokrotnego zmniejszenia ryzyka zgonu w wyniku tego typu schorzeń! Jak więc widać, już tylko biorąc pod uwagę te informacje, odstawienie solniczki może okazać się doskonałym wyborem. A to przecież wcale nie wszystko…

Sól przeciąża także nerki, oraz jest podejrzewana o wywoływanie udarów mózgu, raka żołądka, a nawet powodowanie otyłości – jeśli od lat wytrwale walczysz z dodatkowymi kilogramami i dziwisz się czemu, mimo uregulowania diety i zwiększenia wysiłku, nie odnosisz na tym polu spektakularnych sukcesów, przyczyn być może powinnaś poszukać w swojej solniczce.

Wszystko – byle z umiarem

Warto przy tym podkreślić, że szkodliwe jest nie tyle spożywanie soli, co jej nadużywanie. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zaleca obecnie spożywanie dziennie nie więcej niż 5 g chlorku sodu. To mniej więcej tyle, co jedna płaska łyżeczka – do kawy, nie stołowa! Niestety, praktyka stosowania soli w polskich kuchniach przerażająco odbiega od proponowanych przez ekspertów norm – przeciętnie spożywamy jej aż trzykrotnie więcej!

Jeśli już decydujemy się na korzystanie z soli warto też pamiętać o tym, by była ona odpowiedniej jakości. Najlepiej używać soli nieprzetworzonych (morska, kamienna, himalajska), które dzięki temu, że nie są poddawane obróbce zawierają całą gamę przydatnych i zdrowych minerałów. Szczęśliwie, doskonałym – najlepszym bodaj – wyborem jest tutaj łatwo i tanio dostępna u nas sól morska. Jej zaletą jest zarówno relatywnie niewielka zawartość sodu w składzie, jak i obecność w nim magnezu, litu, selenu, cynku i jodu. Zaletą tego rodzaju przyprawy jest też to, że ma intensywniejszy smak, co może ułatwić ograniczanie jej ilości.

O innych szkodliwych, a niezwykle popularnych produktach i potrawach opowiem Wam więcej w kolejnych notkach.