W poprzedniej notce z tego cyklu pisałam o trochę o znaczeniu ruchu dla naszego zdrowia, obaliłam kilka mitów, a także przypomniałam parę zdroworozsądkowych zasad i nakreśliłam dość ogólnie reguły właściwego odżywiania dla sportowców. Tym razem czas zająć się rodzajami treningów – nie każdy bowiem zdaje sobie sprawę z tego, że wysiłek wysiłkowi nierówny.

Trening wytrzymałościowy

Mianem treningu wytrzymałościowego określamy takie ćwiczenia, których celem jest przede wszystkim zwiększenie wydolności naszego organizmu. Trening tego typu może podjąć każdy, niezależnie od wieku czy płci, czy obecnego stanu ciała. Zalety popularnego „kardio” jest przede wszystkim to, że pobudzają do wysiłku serce, dzięki czemu „wyrabia się” ono i może szybciej, sprawniej pompować krew. Lepsza sprawność serca to lepsza kondycja, lepsze samopoczucie i lepszy stan zdrowia (ćwiczenia to jedna z najskuteczniejszych metod przeciwdziałania zawałom i innym chorobom krążenia – np. zakrzepicy). Krótko mówiąc, to po prostu lepsze życie! Trening wytrzymałościowy może także pomóc w zrzucaniu zbędnych kilogramów, szczególnie w połączeniu z odpowiednio zaplanowaną, zrównoważoną dietą.

Niestety, by trening przynosił właściwe rezultaty musi spełniać dwa podstawowe warunki. Po pierwsze, musi stanowić dla naszego organizmu rzeczywisty wysiłek – tylko wówczas bowiem granica wytrzymałościowa może być przesuwana w zauważalny, mający sens sposób. „Rzeczywisty wysiłek” nie oznacza katowania się do utraty tchu, ale oznacza, że musimy nasz trening poczuć – jeśli nie pocisz się, nie masz przyspieszonego oddechu, robisz coś nie tak. Warto też dodać, że absolutnym minimum, jeśli chodzi o czas trwania sesji treningowej, jest pół godziny. Po drugie zaś, konieczne będzie cykliczne powtarzanie ćwiczeń – zrobienie paru przysiadów lub przejechanie kilku kilometrów na rowerze raz na tzw. „ruski rok” nic nie da. Tylko regularny i długotrwały wysiłek ma szansę wywrzeć na nasze ciało zbawienny wpływ.

Klasycznymi przykładami ćwiczeń wytrzymałościowych są: jazda na rowerze czy bieganie (najlepiej sprawdza się tzw. bieganie interwałami – temu tematowi poświęcę niedługo osobny tekst)

Trening siłowy

Odmienną kategorią ćwiczeń są te, których zadaniem jest zbudować w naszym ciele tkankę mięśniową. Robi się to oczywiście po to, by zwiększyć możliwości siłowe organizmu (docelowo, aby osiągnąć tzw. siłę maksymalną – czyli największą, jaką możemy posiadać w odniesieniu do swojej masy), przy równoczesnym spaleniu tkanki tłuszczowej. Trening siłowy nadaje się lepiej dla osób, które mają już jako taką kondycję, wymaga bowiem sporo wysiłku.

Trening siłowy najczęściej kojarzy nam się ze specjalistycznym sprzętem, wyjściami na siłownię i temu podobnymi rzeczami – zupełnie niepotrzebnie! W praktyce całkiem dobrze można poradzić sobie domowymi metodami. Klasyczne pompki, drążek do podciągania się i para dobrze wyważonych hantli w zupełności zaspokajają potrzeby treningowe większości z nas. Nie pozwólmy, by konieczność łażenia do siłowni była wymówką, którą tłumaczymy nie ruszanie się wcale!

W przypadku treningu siłowego szczególnie ważne jest odpowiednie pożywienie, ponieważ rozwijające się i ciągle regenerujące, poddawane wysiłkowi mięśnie wymagają budulca w postaci pełnowartościowego białka. Po raz kolejny zalecam stosowanie profesjonalnych odżywek – na przykład doskonałych produktów PhytoSport od Arbonne, dzięki którym twoje ciało podniesie się po niemal każdej dawce wysiłku.

W przypadku każdego wzmożonego wysiłku należy pamiętać o odpowiednim rozgrzaniu się – to również temat, któremu poświęcę osobny wpis w najbliższym czasie.