Na tym blogu poruszałam już różne tematy związane z naszym szeroko rozumianym zdrowiem. Było o zdrowej, zielonej diecie, składnikach odżywczych, rzeczach wpływających na cerę. Wspominałam o obrzydlistwach w kosmetykach, zaleceniach dla weganek w ciąży, a także zaletach (i wadach) wód mineralnych. Dotychczas jednak omijałam jedno, bardzo ważne dla naszego zdrowia zagadnienie, dla wielu osób będące równocześnie tym bodaj najbardziej kłopotliwym i wstydliwym: wysiłek fizyczny.

Sport to zdrowie!

By dobrze wyglądać i świetnie się czuć nie wystarczy bowiem tylko zdrowo jeść. Trzeba też – niestety, jak dodadzą w tym miejscu niektórzy – zapewnić naszemu organizmowi odpowiednią dla jego potrzeb dawkę ruchu. Niejeden sieciowy „ekspert” będzie próbował sprzedać wam weganizm jako panaceum na wszelkie problemy, z otyłością i słabą kondycją włącznie, przekonując, że sama zmiana diety przekształci Was lada moment w skrzyżowanie Miss Universe i Justyny Kowalczyk. Nie słuchajcie podobnych głupot. Serio, to naprawdę ważne!

Weganizm to wspaniały sposób na życie… ale to wciąż tylko jeden element wchodzący w skład skomplikowanej układanki, na której opiera się nasze zdrowie i dobre samopoczucie. By wszystko mogło działać tak, jak należy, koniecznie jest poświęcenie uwagi także pozostałym. Ruch jest jednym z najważniejszych pośród nich. W rozpoczętym tym wpisem cyklu notek postaram się wam przybliżyć podstawowe zasady, których należy przestrzegać dbając o siebie. Podsunę Wam także parę wskazówek i polecę kilka pomocnych rzeczy. Zaczynamy!

Po pierwsze, nie słuchaj ślepo wag i wskaźników

Bardzo wiele osób określa swoją – rzekomo – właściwą wagę korzystając z tzw. wskaźnika BMI (z ang. Body Mass Index – czyli Indeks Masy Ciała). Określa się go dzieląc masę ciała w kilogramach przez kwadrat wzrostu podanego w metrach. Wynik w przedziale 18,5-25 mieści się w normie, a rezultat powyżej tej granicy jest niewłaściwy i oznacza nadwagę lub otyłość. Tyle, że to wszystko wskazania teoretyczne. BMI nie bierze pod uwagę wielu bardzo ważnych, często podstawowych czynników, takich jak wiek czy płeć. O ile więc może być używany jako ogólne narzędzie pomagające określić czy ktoś może mieć problem z nadwagą, o tyle absolutnie nie należy robić z niego podstawowej wykładni przy określaniu właściwej dla nas sylwetki lub wagi.

Słuchać powinniśmy przede wszystkim tego, co mówi nam nasze ciało… i głowa. Jeśli po wyjściu po schodach na trzecie piętro serce wali Ci w piersi jak młot pneumatyczny i nie możesz złapać oddechu – to znak, że najwyższy czas coś zmienić. Jeśli patrząc na siebie w lustrze masz wrażenie, że bywało znacznie lepiej, a ulubione sukienki od lat leżą w najciemniejszym rogu szafy – to być może sygnał, że trzeba przestać się ze sobą cackać.

Po drugie, nie przesadzaj

Bardzo ważnym jest by właściwie określić nasze zapotrzebowanie na ruch i cel treningów, a następnie dopasować do tych potrzeb intensywność i rodzaj ćwiczeń. Jeśli nie jesteś pewna jak to zrobić, najlepiej skorzystaj z pomoc profesjonalnego trenera. Jeśli nie masz na to ochoty lub czasu – czytaj GreenWitch 😉 W jednej z następnych notek z tego cyklu napiszę co nieco o różnicach pomiędzy treningami wytrzymałościowymi i wysiłkowymi. Na dobry początek jednak powinnaś wiedzieć jedno: przesada nie sprawdza się nigdzie, także w odniesieniu do sportu. Nikt nie oczekuje, że będziesz truchtać maratony już na drugi dzień po tym, jak pierwszy raz zakładasz buty do biegania. Zacznij na spokojnie – pół godzinki na rowerze (zwykłym lub treningowym), parę brzuszków, albo dłuższy spacer po parku. Wyślij swojemu ciału sygnał, że lenistwo się skończyło.

Po trzecie, pamiętaj o odżywianiu

Dieta powinna być ułożona inaczej, gdy chcemy poddawać nasze ciało intensywnemu wysiłkowi. Musi być bardziej kaloryczna i zawierać odpowiedni zapas białka, które jest potrzebne – w uproszczeniu – do regenerowania i budowania tkanki mięśniowej. Jeśli nie masz ochoty siedzieć cały dniami nad kalkulatorem, możesz wspierać się stosownymi aplikacjami, albo po prostu korzystać z gotowych produktów. Osobiście mogę polecić linię suplementów diety Arbonne PhytoSport, które umożliwiają wyciągnięcie ze swojego ciała 100% tego, na co je stać. Specjalnie zaprojektowany skład przyczynia się do poprawienia wydolności i wytrzymałości organizmu, co jest niesamowicie ważne, szczególnie wtedy, gdy nasz trening intensyfikuje się i staramy się pokonywać nowe granice. Arbonne to renomowany producent zaawansowanych wegańskich (zawierających czyste składniki pochodzenia roślinnego) kosmetyków i suplementów diety.

Kompletny program suplementacji dla sportowców Arbonne Phyto Sport składa się z trzech stopni. Krok pierwszy to preparat Arbonne Prepare & Endure (Przygotowanie i Wytrzymałość), który zażywamy przed treningiem. Dostarcza on argininę i cytrulinę, witaminy z grupy B oraz witaminę E. Witaminy z grupy B przyczyniają się do zmniejszenia uczucia zmęczenia, natomiast witaminy B2 i E pomagają w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym, czyli mówiąc inaczej, działa antyrakowo. Produkt zawiera również pieprz cayenne, żeń-szeń oraz kurkumę, które pomagają utrzymać odpowiedni poziom energii i wspomagają aktywność fizyczną oraz stawy.

Krok drugi to Complete Hydration (Idealne Nawodnienie) suplement diety, który wspomaga przyjmowanie wystarczającej ilości wody, co pomaga w utrzymaniu nawodnienia organizmu w trakcie treningu. Zawarta w jego składzie witamina C pomaga w utrzymaniu prawidłowego funkcjonowania układu odpornościowego w trakcie intensywnych ćwiczeń fizycznych i po nich. Ten produkt także zawiera te same trzy składniki roślinne: pieprz cayenne, żeń-szeń oraz kurkumę, oraz witaminę E pomagającą w ochronie komórek przed stresem oksydacyjnym.

Krok trzeci to, After Workout (Po Treningu), przyjmowany jak sama nazwa wskazuje, po zakończeniu treningu. After Workout zawiera odpowiednie proporcje (2:1:1) aminokwasów rozgałęzionych oraz magnezu, co pomaga w prawidłowym funkcjonowaniu mięśni i w prawidłowej syntezie białka. W składzie produktu znajduje się również witamina B12, która przyczynia się do zmniejszenia uczucia zmęczenia. Oprócz pieprzu cayenne, żeń-szenia i kurkumy After Workout dostarcza unikalnych polifenoli pochodnych z owocu granatu i zwanych punikalaginami. Produkt można łączyć z wodą lub Shake’ami zastępującymi posiłek, aby otrzymać bogaty w substancje odżywcze koktajl wspomagający pracę mięśni.Arbonne PhytoSport

Co bardzo istotne, suplementy z linii Arbonne PhytoSport posiadają szereg certyfikatów, takich jak wegański certyfikat Vegan Action / Vegan Awareness Foundation (jest to pierwszy, tak komplementarny produkt dla sportowców wegan i wegetarian na rynku – ale oczywiście nie musisz być weganką czy weganinem, żeby korzystać z dobrodziejstw tego rewelacyjnego programu), certyfikat 100% GMO FREE (o zagrożeniach płynących z produktów GMO pisałam tutaj i tutaj), certyfikat GLUTEN FREE oraz najistotniejszy z punktu widzenia zawodowych sportowców certyfikat BSCG, który gwarantuje, że produkty Arbonne są wolne od zakazanych substancji dopingowych.

Program suplementacji Arbonne PhytoSport można wspomagać innymi suplementami marki Arbonne ale o tym napiszę już w innym miejscu. Innym razem opowiem też o przygotowaniach moich i mojego męża Norberta do najważniejszych na świecie zawodów Triathlonowych: Ironman Kona. Norbert ma już na swoim koncie udany udział w największej tego typu imprezie w Polsce, czyli Ironman 70.3 w Gdyni (stamtąd pochodzi główne zdjęcie tego wpisu). W trakcie przygotowań i treningów stosował suplementy marki Arbonne i jest przekonany o ich wyjątkowej skuteczności. Od niedawna oboje stosujemy także program Arbonne PhytoSport.

W kolejnej notce z tego cyklu zajmę się tematem planowania treningów, a także zaproponuję parę form wysiłku, które pozwalają osiągać świetne rezultaty. Do zobaczenia! 🙂