„Wege!”, „Fit”, „Zdrowe”, „Ekologiczne”, „Naturalne”, „Organiczne” – tego rodzaju hasłami bardzo często przemawiają do nas opakowania kosmetyków i żywności. Warto jednak mieć w pamięci, że ich producenci zrobią wszystko, by sprzedać swój produkt, a zamieszczenie na pudełku słowa „zdrowe” nie oznacza jeszcze, że rzeczywiście tak jest, nawet jeśli po tym słowie zamieścimy wykrzyknik.

„Ale przecież to kłamstwo!”, „Tak nie można”, „To nielegalne” – zauważą pewnie niektóre z Was. Niestety niezupełnie. Normy określające kiedy coś jest zdrowe, a kiedy szkodliwe w większości wypadków nie są wystarczająco rygorystyczne, by im zaufać. Jeśli byłoby inaczej, z półek zniknęłoby przecież większość dostępnych w obiegu kosmetyków. W praktyce rzeczy okraszane hasłami świadczącymi o ich wyjątkowej ekologiczności najczęściej różnią się od innych produktów jednym, może dwoma składnikami – które zresztą zostały tam dodane specjalnie po to, by można było się tym pochwalić na pudełku. To nie ważne, że sok nadziany jest obrzydliwymi konserwantami – przecież jest naturalny, ze świeżych owoców! Nie ma znaczenia, że krem zawiera parafinę – przecież jest zdrowy, bo dodano do niego wyciąg z awokado! Takie „małe” oszustwa są niestety na porządku dziennym i mają miejsce z dwóch powodów. Po pierwsze, czasem umożliwiają sprzedanie produktu komuś, kto chce żyć zdrowo. Po drugie zaś, rzeczy „ekologiczne” można na ogół sprzedać zauważalnie drożej!

Co więcej, trzeba mieć w świadomości, że możemy inaczej od producenta danego towaru rozumieć pewne słowa. W ujęciu prawnym żywność ekologiczna to po prostu taka, której niektóre produkty posiadają parę niejasnych, europejskich certyfikatów. Sok jest „naturalny” wtedy, kiedy smak owoców, z których go zrobiono nie jest zabużany innym – nie oznacza to jednak, że nie zawiera konserwantów. Słowo „wegański” sugeruje jedynie to, że w danym produkcie nie ma substancji pochodzenia zwierzęcego – nie zaś to, czy te, które w nim są charakteryzują się odpowiednią jakością.

Uczulam po raz kolejny: bądźcie ostrożne robiąc zakupy – być może nawet szczególnie wtedy, gdy ktoś bardzo usilnie przekonuje Was do jakości i ekologiczności swoich produktów. Weryfikujcie wszystko, czytajcie składy, zdobywajcie potrzebne informacje. Hasło na pudełku nie jest nic warte, o ile nie zostaje poparte konkretnymi, dającymi się potwierdzić faktami.