GreenWitch to nie tylko dieta czy wybór kosmetyków – to styl życia. Gdy podejmiecie decyzję o wstąpieniu na zieloną ścieżkę wasza codzienność zmieni się nieodwracalnie – do tego stopnia, że same będziecie się zastanawiały, dlaczego tak długo z tym zwlekałyście. To właśnie pod wpływem tego typu przemyśleń założyłam ten blog. Zdałam sobie sprawę, że mogę pomóc innym osobom nie popełniać tych samych błędów, które popełniałam ja. Skoro mogę posłużyć za przewodniczkę, wskazać kierunek – to czemu nie?

Chciałabym obudzić podobne nastawienie także i u Was. Zarażajcie zieloną magią wszystkich wokół siebie – swoich przyjaciół, rodziny, a nawet osoby zupełnie obce. Warto zdać sobie sprawę z tego, że czym więcej jest na świecie osób żyjących zdrowo, tym lepiej dla nas wszystkich. Rozprzestrzeniając tę filozofię przyczyniamy się do zmiany świadomości, odrzucania utartych przez lata, szkodliwych stereotypów. Właśnie dzięki temu na półkach jest dziś więcej produktów przeznaczonych dla wegan, właśnie dlatego coraz częściej wielkie firmy znajdują się pod ostrzałem krytyki w związku z ich nieodpowiedzialnymi, godzącymi w nasze zdrowie i otaczające nas środowisko działaniami. Tak trzymać! Nie wolno nam się poddawać!

Takie pragnienie dzielenia się zielenią prędzej czy później dotyka chyba większości z nas – wegan. Niektórzy decydują się na działalność informacyjną, inni aktywizują, jeszcze inni piszą naukowe opracowania demaskujące kłamstwa, albo zajmują się np. sprzedażą eko-kosmetyków. Ta ostatnia może być zresztą równocześnie niesamowicie satysfakcjonująca i opłacalna, o czym sama świetnie się przekonałam – poświęcając trochę czasu i wysiłku można tym sposobem zrobić coś dobrego tak dla innych, jak i dla siebie, diametralnie zmieniając swoje życie nie tylko pod względem zdrowotnym, ale i finansowym.

Nie trzymajcie, proszę, Zielonej Magii w sekrecie. Nie czyńcie z niej tylko dodatku, czegoś obok waszej codzienności. Dajcie się ponieść i nieście zieleń innym. Naprawdę warto.